Matka Boża – Królowa Polski

Rycerze, królowie i władcy polscy

Naród polski od wieków wyjątkowo czcił Maryję jako swoją Matkę i Królową. Do Niej to modlili się władcy, dowódcy i królowie polscy: Władysław Herman, uleczony cudownie, jak twierdził przez Matkę Bożą, ku Jej czci wystawił okazałą świątynię w Krakowie „na Piasku” (dzielnica). Król Władysław IV miał do tego kościoła ofiarować szczerozłotą figurkę Matki Bożej na podziękowanie za cudowne, jak był przekonany, uzdrowienie, gdy był jeszcze dzieckiem.

Pod Grunwaldem szli rycerze w bój (1410r.) z pieśnią Bogurodzica. Jan Sobieski jako zawołanie do boju pod Wiedniem (1683r.) dał wojskom imię Maryi. Matka Boża była także Patronką polskiego rycerstwa. Stefan Czarniecki przed każdą bitwą odmawiał Zdrowaś Maryja. Na palcu hetmana Stanisława Żółkiewskiego w czasie badania grobu znaleziono po wielu latach pierścień z napisem: Mancipium Mariae (własność Maryi). Król Michał Korybut Wiśniowiecki w testamencie napisał: „Najświętszej Maryi Pannie, Patronce mojej od pierwszego dzieciństwa, składam największe dzięki, że mi była przez całe życie pomocą, ratunkiem i obroną”.

Rycerze często broń swoją poświęcali na ołtarzu Matki Bożej. Kiedy w roku 1628 zapytano starego żołnierza, Mikołaja Moczarskiego, komu zawdzięcza, że przez 30 lat twardej służby wojennej ocalał z mnóstwa niebezpieczeństw, wyznał: „Protekcji Maryi, której obraz na piersiach swoich zawsze noszę”. Na zbroi husarskiej w Muzeum Wojskowym w Warszawie, czy na zamku w Malborku, można jeszcze dzisiaj zobaczyć ryngraf Matki Bożej.

Marszałek Polski, Józef Piłsudski, miał nad swoim łóżkiem wizerunek M.B. Ostrobramskiej. Kiedy w roku 1919 szedł na Wilno, powiedział do Bolesława Wieniawy Długoszewskiego: „Idziemy na odsiecz M.B. Ostrobramskiej. To nie fraszki. Na intencję powodzenia naszej wyprawy postanowiłem nie palić trzy dni. Przez solidarność mam nadzieję, że i pan również palić nie będzie”. Po zajęciu Wilna marszałek na kolanach przeszedł długie schody wiodące do cudownej kaplicy M.B. Ostrobramskiej.

Patronka miast polskich

Bardzo często mieszczanie zdobili swoje kamienice wizerunkami Matki Bożej, by mieć w Niej obronę. Do ostatnich czasów zachowała się na rynku krakowskim kamienica Wenzla z dużym obrazem Matki Bożej, wymalowanym na ścianie zewnętrznej. Kiedy w roku 1850 pożar strawił większą część kamienic w tymże rynku, jego obraz ocalał. Dzisiaj jeszcze można oglądać na jednej z dawnych kamienic rynku Starego Miasta Warszawy na szczycie figurę Matki Bożej. Figury i obrazy ustawiano na murach obronnych, jak to jeszcze dzisiaj można oglądać w Barbakanie Krakowskim. Pod figurą Matki Bożej Niepokalanej, która stała we Lwowie nad Bramą Krakowską, był napis: „Haec praeside tutus” (pod Jej opieką bezpieczny). U stóp figury jest symbol miasta, lew.

Często paliły się przed wizerunkami Maryi wieczne lampy. Mieszczanie również stawiali świątynie i kaplice ku czci Matki Bożej. Należeli do bractw maryjnych. W czasie oblężenia Lwowa lud miasta dniem i nocą słał modły przed cudownym obrazem M.B. Łaskawej w katedrze. Po odejściu wroga umieszczono wotum z napisem: „Maryję, straszną jak zastęp wojsk uszykowanych, poczuli Tatarzy i Kozacy zbuntowani. Senat i lud lwowski uznaje i kornie wielbi opiekę Maryi w oswobodzeniu miasta od oblężenia roku Pańskiego 1648”.

Patronka ludu polskiego

Bardzo wiele przydrożnych kapliczek poświęcano Świętej Marii Matce Bożej. Lud polski najwięcej chyba ukochał Matkę Bożą. W każdym domu były Jej liczne obrazy. Na drogach i rozstajach były Jej figury i kapliczki. Na Gromniczną święcił świece. Święto Zwiastowania nazywał: Matką Bożą Wiosenną; w majowych nabożeństwach wypełniał kościoły. Matkę Bożą Wniebowziętą nazywał Zielną, bo niósł wtedy do poświęcenia dożynkowe wieńce ziela; siewy rozpoczynał z Matką Bożą Siewną (Narodzenie M. Bożej). W wigilie, poprzedzające święta Matki Bożej — pościł. A gdy szedł w obce strony, daleko poza ojczystą ziemię, to brał ze sobą grudkę polskiej ziemi i obrazek Matki Bożej. Na piersiach noszono szkaplerz lub medalik Matki Bożej. Tyle pieśni ku czci Matki Bożej nie ma żaden naród w świecie, co naród polski.

Także polscy święci uznawali Świętą Marię Matkę Bożą za swą szczególną Opiekunkę. Św. Wojciech uratowany jako dziecko z ciężkiej choroby za przyczyną Matki Bożej został ofiarowany na służbę Panu Bogu. Św. Stanisław Kostka, zapytany z nagła, czy kocha Matkę Bożą, zawołał: „Wszak to Matka moja!”. Chętnie o Niej mówił, Ona to zjawiła mu się w Wiedniu, dała mu na ręce Dziecię Boże i uzdrowiła go cudownie. Papież Jan Paweł II, który w swoim herbie umieścił słowa „Totus Tuus” – cały jestem Twój, Maryjo – był przekonany, że to Ona, Matka Boża Fatimska, uratowała mu życie w pamiętnym zamachu na Placu św. Piotra. To tylko kilka przykładów, a jest ich dużo dużo więcej…

Matka Boża z Jasnej Góry

Szczególnym miejscem nabożeństwa do Matki Bożej stała się Jasna Góra z cudownym obrazem Czarnej Madonny. Tu przybywali pielgrzymi nie tylko z Polski, ale i z krajów ościennych. Wyrazem wyjątkowej czci, jaką otaczany był obraz Maryi na Jasnej Górze, były pielgrzymki królów. Rozpoczynający panowanie monarchowie przybywali do sanktuarium, aby swe rządy królewskie oddać pod opiekę Maryi, uznać Jej zwierzchnictwo i przyznać tytuł Królowej nad królami.

Za przykładem królów wędrowali ku Jasnej Górze hetmani i rycerstwo, by oddać się w opiekę Świętej Marii Matce Bożej jako Królowej. Wszystkie stany czciły Częstochowską Madonnę jako Patronkę i Królową -„Królową Polski, Patronkę bitnego narodu, Patronkę naszą, Królową Jasnogórską, Królową niebieską, Panią naszą dziedziczną”. Nieprzypadkowo najstarszy zabytek polskiej poezji — Bogurodzica — stał się hymnem polskiego rycerstwa.

Potop szwedzki

Za rządów króla Jana Kazimierza (1648-1668) Polska przeżywała tragiczne chwile, jedne z trudniejszych w swojej historii. Była rozbita i skłócona wewnętrznie. W dodatku nieustanne wojny: z Rosją, z Turcją i z Kozakami (z którymi sprzymierzyli się Tatarzy), wreszcie ze Szwecją osłabiły i wykrwawiły zupełnie Polskę. Na domiar złego stary system prowadzenia wojny przez pospolite ruszenie był przyczyną wielu klęsk.
W takich to okolicznościach doszło do nowej wojny ze Szwecją, która dysponowała nowoczesną, doskonale wyposażoną armią. Szereg zdrad, w tym oddanie bez wystrzału całej Wielkopolski przez wojewodę Krzysztofa Opalińskiego dnia 25 lipca 1655 roku otwarło Szwedom drogę do Warszawy i Krakowa. Tego samego miesiąca Janusz Radziwiłł, wojewoda i naczelny dowódca wojsk litewskich, oddał podobnie bez wystrzału Szwedom całą Litwę.

Szwedzi po zajęciu Polski zaczęli ją okładać wysokimi podatkami i niemiłosiernie grabić. Bezcenne zabytki kultury do dnia dzisiejszego stanowią chlubę muzeów szwedzkich. Sytuacja wydawała się nadto o tyle beznadziejną, że nikt nie myślał o obronie ani też o przysłaniu pomocy.

Jasna Góra w Częstochowie

Pozostało jednak jedno miejsce nigdy przez Szwedów niezdobyte, chociaż leżało w samym centrum Polski. Wiedzieli o tym Szwedzi i łakomi na „ogromne bogactwa”, nagromadzone w klasztorze na „Jasnej Górze” postanowili je zagrabić. Dnia 19 listopada 1655 roku zjawił się pod murami klasztoru generał Burhard Müller, mając pod swoim dowództwem oddział kilku tysięcy żołnierzy i najpotężniejsze armaty do wyburzenia murów. W klasztorze było 70 zakonników i 160 żołnierzy załogi. Generał żądał bezwzględnej i natychmiastowej kapitulacji, grożąc, że w przeciwnym wypadku „kurnik” ten w powietrze wysadzi.

A jednak obrona bohaterska klasztoru na oczach całego narodu trwała długich 6 tygodni. Jak wyspa na pełnym morzu klasztor stał, jak zaczarowany: niezburzony i niezdobyty. Dnia 27 grudnia generał Müller musiał od oblężenia odstąpić w obawie, aby nie być okrążonym. W tym samym bowiem czasie ruszyło chłopstwo i została zawarta konfederacja w Tyszowcach przez hetmanów koronnych: Mikołaja Potockiego i Stanisława Lanckorońskiego, którzy odstąpili od Szwedów (29 XII). Z wolna powstanie objęło całą południową Polskę, wróg musiał wycofywać się do miast.

W chwilach całkowitego zwątpienia znów z Jasnej Góry powiało nadzieją. Ta niewielka twierdza pod wodzą o. Augustyna Kordeckiego stawiła zbrojny opór szwedzkiej nawałnicy. Zwycięstwo nad Szwedami przypisywano wstawiennictwu Matki Bożej. Bohaterska obrona Jasnej Góry zachęciła Polaków do walki z najeźdźcą. Wielu, na wiadomość o zaatakowaniu świętego miejsca Polaków – Jasnej Góry, odstępowało od Szwedów i wracało pod władzę prawowitego króla Jana Kazimierza. Obrona Jasnej Góry jakby nowe siły wlała w sparaliżowany organizm narodu. Uwierzono w zwycięstwo.

Śluby złożone Matce Bożej przez króla Jana Kazimierza

Król Jan Kazimierz wrócił z wygnania i 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej złożył śluby, w których ogłosił Matkę Bożą Królową Korony Polskiej, oddając Jej w opiekę terytorium swego państwa, wojsko i wszystkich obywateli.

Przepięknie tę scenę przedstawił Henryk Sienkiewicz na kartach „Potopu” (powieść):„Dzień był mroźny, jasny, drobniuchne źdźbła śniegu latały po powietrzu, błyszcząc na kształt iskier…

Nienawiść zaborców do Królowej Korony Polskiej

Ustanowienie Matki Bożej jako Królowej Korony Polskiej odegrało wielką rolę w pracy nad budzeniem poczucia i świadomości narodowej. Zaborcy obawiali się tego i rozpoczęli walkę aby wykorzenić z Polaków pamięć o Królowej Polski. Na przykład monarchia austro-węgierska środkami administracyjnymi próbowała nie dopuścić do propagowania tego tytułu maryjnego na terenie Galicji. Rozpoczęto od usuwania wezwania „Królowa Korony Polskiej” z wszelkich wydawnictw i modlitewników nadsyłanych do Krakowa i okolicy. W 1792 roku zawiadomiono drukarzy, że wezwanie „Królowa Korony Polskiej” należy zastąpić tytułem „Królowa Galicyjska”. Rosja wydała walkę obrazkom Matki Boskiej Częstochowskiej, propagowanym na terenie Podlasia.

Jednak najbardziej rygorystyczne przepisy wprowadziły Prusy. Walczono z pielgrzymkami do Częstochowy, usuwano z bibliotek publikacje o Królowej Korony Polskiej, ścigano procesami posiadanie i rozpowszechnianie obrazu jasnogórskiego. Jeszcze w 1903 roku sąd bytomski nakazał zniszczenie matryc książek, zawierających te niebezpieczne dla państwa pruskiego słowa.

Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości ok. 1925 roku doszło do połączenia świętowania rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja oraz święta Królowej Korony Polskiej.

Po napaści w 1939 roku Niemiec na Polskę obchodzenie święta Królowej Korony Polskiej znów zostało zakazane. Po drugiej wojnie światowej nowe władze Polski Ludowej nie uznawały święta 3 maja. Dopiero upadek komunizmu w naszej ojczyźnie umożliwił przywrócenie mu rangi święta państwowego.

„Mamy Matkę, która jest naszą Królową”

Na przestrzeni wieków swemu uwielbieniu dla Świętej Marii Matki Bożej dawali wyraz zarówno zwykli ludzie, jak i najwięksi nasi twórcy: Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid, Wyspiański, Kasprowicz. Ciekawe słowa Modlitwy dziękczynnej wypowiedział Jan Paweł II, w maju 1979 roku na Jasnej Górze:

„Dzięki Ci składamy za to, że mamy Królowę, która jest Matką, że mamy Matkę, która jest Królową. (…) Dzięki Ci składamy za Jej męstwo, wówczas gdy brakowało męstwa najmężniejszym. Ona była Niewiastą Mężną i była źródłem męstwa w najcięższych chwilach naszych dziejów. Dlatego też Matka jest naszą Królową, Królową naszych dusz”.

Przez posłuszeństwo Chrystusowi mamy przyjąć Świętą Marię Matkę Bożą jako swoją Matkę

Święta Maria Matka Boża jest badzo ważna dla Polaków i dla historii Polski. To do Niej zwracają się ludzie po opiekę, obronę i pomoc. Polacy byli świadkami wielu cudów, zarówno tych historycznych (jak np. cud nad Wisłą w Bitwie Warszawskiej 1920 r.) jak też tych osobistych, które wydarzały się za Jej wstawiennictwem.

Ale znaczenie Świętej Marii Matki Bożej to nie tylko tradycja i historia, ale przede wszystkim jest Ona Współodkupicielką, której powierza nas Jezus Chrystus w osobie umiłowanego ucznia, mówiąc tuż przed śmiercią na Krzyżu do Jana: „Oto Matka twoja”, a do swojej Matki mówi: „Niewiasto, oto syn Twój”. (Jan 19:27) I „od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” – czyli do swojego serca.

Tak samo my przez wiarę i posłuszeństwo Jezusowi Chrystusowi też zostajemy powierzeni Matce Bożej jako Jej dzieci i mamy nakaz aby opiekować się Nią, a Ona nami. Bo to Ona jest Tą Niewiastą, której potomstwo ma zmiażdżyć głowę szatanowi. To jest dzieło do którego są przeznaczeni wszyscy, i wypełniają je ci, którzy wierzą i stają się synami Bożymi. Dlatego Święta Maria Matka Boża jest Współodkupicielką – bo to Ona zradza synów, potomstwo Niewiasty, Ona ich kształtuje i umacnia aby pokonywali wszelkie zło i aby rozjaśniali mroki ziemskiej natury rozkazując ciemnościom aby zajaśniały światłością. Do tego dzieła są powołani wszyscy ludzie, ale nie przyjmując Matki nie są posłuszni Chrystusowi i nie stają się synami Bożymi.